Jak ubrałem skate’era w Mitchell and Ness

 

Bycie stylistą to jednak jest praca moich marzeń, podpisałem kontrakt z galerią handlową i szaleję. Chociaż nie wszystkie marki są tam dostępne. Przyszedł raz do mnie taki chłopaczek, tak zwany ziomusiem. Wysoki na dwa metry o twarzy zagubionego nastolatka.

W oczekiwaniu na najnowszą kolekcję Mitchell and Ness

Mitchell and NessNa klacie koszulka KOKA więc, wiedziałem w jakim stylu będę pracował. Stwierdził, że zobaczy się ze swoją miłością z internetu, która pochodzi z Korei i przyleci do niego za tydzień. Chce świetnie i bogato wyglądać, ale też na luzie, że mam mu pomóc bo on nie potrafi. Porozmawialiśmy trochę w kawiarni, zapytałem się go czy w szafie ma coś jeszcze, stwierdził, że ta koszulka KOKA jest jego ulubioną, ale ma jeszcze ostatnią kolekcję jaką wypuścił Prosto Klasyk. Faktycznie, chłopiec zna się na markach polskich producentów. Zapytałem się czy zna markę Mitchell and Ness, a ten spojrzał na mnie przerażony, kręcił głową na znak, że pierwszy raz słyszy o czym mówimy. Wytłumaczyłem mu, że Mitchell and Ness to przede wszystkim oryginalny styl, wyróżniają się od wielu lat na rynku, co pozwoli mu przykuć uwagę wybranki serca na dłużej niż pierwsze wrażenie. Wybraliśmy czapki z Mitchell and Ness, ale brakowało nam jakiś dodatków. Nerka by się przydała, bo ta Prosto Klasyk była już wysłużona. Sprawdziłem jeszcze markę Stussy, tam jednak się nie zagłębiałem. Może innym razem, pomyślałem. Zdecydowanie Mitchell and Ness to było to.

Jednak słyszałem, że niedługo ma się pojawić nowa kolekcja na dniach, więc wziąłem go jeszcze na wstrzymanie, a zanim przyjedzie to coś z Mitchell and Ness dokupimy. Aj inne marki też oczywiście brałem pod uwagę, ale to by było dla niego za dużo. Czasami trzeba iść na rękę klientowi. Nie narzucać się mu.

 

Top